Samochód odmówił posłuszeństwa, telefon po pomoc już wykonany, laweta w drodze. I wtedy pojawia się pytanie, o którym mało kto myśli wcześniej: a my? Żona, dwójka dzieci, pies na tylnym siedzeniu i zakupy w bagażniku. Czy wszyscy pojedziemy razem z autem?

Cichy Pomoc Drogowa

To jedna z najczęstszych niespodzianek przy pierwszej w życiu awarii. Warto znać odpowiedź wcześniej – zwłaszcza jeśli jeździ się z rodziną.

W aucie na lawecie nie wolno jechać. Bez wyjątków

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, bo bywa źródłem nieporozumień. Samochód umieszczony na lawecie przestaje być pojazdem uczestniczącym w ruchu, a staje się ładunkiem. Pojazdem, który jedzie, jest laweta – i to jej dotyczą przepisy o przewozie osób.

Mówi o tym art. 63 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym: przewóz osób może odbywać się wyłącznie pojazdem do tego przeznaczonym lub przystosowanym, a liczba pasażerów nie może przekraczać liczby miejsc wpisanych do dowodu rejestracyjnego. Samochód stojący na platformie żadnego z tych warunków nie spełnia – nie jest w tym momencie pojazdem przewożącym ludzi, tylko transportowanym ładunkiem. Nie ma przy tym znaczenia, czy jedziemy przez pół Polski, czy dwa kilometry na drugi koniec dzielnicy.

Powód jest oczywisty, gdy się nad nim chwilę zastanowić. Auto stoi na platformie przypięte pasami, półtora metra nad jezdnią, a przy gwałtownym hamowaniu nikt w środku nie ma żadnej realnej ochrony. Konsekwencje prawne spadają przy tym na kierowcę lawety, nie na pasażera – dlatego żaden rzetelny przewoźnik się na to nie zgodzi, choćby prosić bardzo uprzejmie.

Nie warto go zresztą do tego namawiać. To nie jest kwestia dobrej woli ani elastyczności firmy.

Ile osób zabierze kabina lawety

Tu wiadomość jest lepsza, choć z zastrzeżeniem. Przewóz pasażerów w kabinie lawety jest legalny – pod warunkiem, że są w niej wolne miejsca wpisane do dowodu rejestracyjnego. To ten sam art. 63 ust. 1: liczy się nie to, ile osób fizycznie się zmieści, tylko ile miejsc wpisano przy rejestracji pojazdu.

W praktyce typowa laweta ma kabinę na dwie, rzadziej trzy osoby. Po odliczeniu kierowcy zostaje więc jedno, czasem dwa miejsca. Dla kierowcy jadącego samotnie to wystarczy. Rodzina z dwójką dzieci ma już realny problem i musi zorganizować sobie transport osobno.

Są też sytuacje, w których firma odmówi mimo wolnego miejsca – bo konkretna zabudowa nie jest przystosowana do przewozu osób albo nie pozwalają na to warunki polisy. To również nie jest kaprys, tylko odpowiedzialność, którą przewoźnik bierze na siebie.

Dziecko w foteliku – tutaj taryfy ulgowej nie ma

To punkt, który zaskakuje najbardziej. Zgodnie z art. 39 Prawa o ruchu drogowym dziecko o wzroście poniżej 150 cm musi podróżować w foteliku lub innym urządzeniu przytrzymującym. Decyduje wyłącznie wzrost, nie wiek – czternastolatek mierzący 145 cm formalnie wciąż fotelika potrzebuje.

Ustawa przewiduje zamkniętą listę wyjątków: taksówki osobowe, pojazdy policji, straży granicznej, straży miejskiej, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego oraz przypadki potwierdzone zaświadczeniem lekarskim. Lawety na tej liście nie ma, a obowiązek fotelika obejmuje nie tylko samochody osobowe, lecz także pojazdy ciężarowe – a więc i typową zabudowę holowniczą. Dziecko poniżej 150 cm może zatem jechać w kabinie wyłącznie we własnym foteliku, przeniesionym z zepsutego auta.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć. Wyjątek pozwalający przewieźć dziecko o wzroście co najmniej 135 cm bez fotelika dotyczy wyłącznie tylnego siedzenia i sytuacji, w której fotelika fizycznie nie da się dobrać. Kabina lawety zwykle tylnej kanapy nie ma, więc i ten przepis nie pomoże.

Wniosek praktyczny: jeśli jedziesz z małym dzieckiem, fotelik wyjmij z auta od razu, zanim samochód wjedzie na platformę. Potem będzie stał półtora metra wyżej, przypięty pasami.

A pies?

Zwierzę przewiezione w kabinie to decyzja konkretnej firmy, nie kwestia przepisu, który coś wprost dopuszcza albo zakazuje. Liczy się to, by zwierzę nie ograniczało kierowcy ani nie zagrażało bezpieczeństwu jazdy – a w ciasnej kabinie pojazdu specjalistycznego nie zawsze da się to zapewnić.

Średniego i dużego psa często po prostu nie ma gdzie posadzić. Dlatego o psie trzeba uprzedzić przy zgłoszeniu, a nie postawić kierowcę przed faktem dokonanym na miejscu. Transporter dla mniejszego zwierzęcia zwykle rozwiązuje sprawę.

Rzeczy z bagażnika

Bagaż może zostać w transportowanym aucie, o ile jest zabezpieczony i nie przeszkadza w mocowaniu pojazdu. Ale dokumenty, laptopa, portfel, leki czy zakupy, które nie przetrwają kilku godzin, lepiej zabrać ze sobą.

Powód jest prozaiczny: samochód często trafia na parking warsztatu albo pod zamknięty szlaban i zobaczysz go dopiero następnego dnia.

Powiedz o tym przy zgłoszeniu, nie na miejscu

Wszystko, co wyżej, sprowadza się do jednego zdania w rozmowie telefonicznej: „stoimy w czwórkę, w tym dziecko w foteliku, i jest z nami pies”. Dyspozytor może wtedy sprawdzić, czy wyśle lawetę z większą kabiną, uprzedzić kierowcę albo od razu podpowiedzieć sensowną alternatywę.

Sprawna pomoc drogowa Katowice pyta o to z własnej inicjatywy, ale w pośpiechu i stresie takie pytanie łatwo przeoczyć po obu stronach. Lepiej powiedzieć od razu – to trwa pięć sekund, a oszczędza kwadransa tłumaczenia na poboczu.

Plan B, który warto mieć w głowie

Jeśli osób jest więcej, niż zmieści kabina, opcje są w zasadzie trzy: taksówka lub przewóz na aplikację, komunikacja miejska, albo telefon do kogoś bliskiego. W granicach miasta żadna z nich nie jest problemem, pod warunkiem że pomyślimy o tym, zanim laweta odjedzie.

Warto też sprawdzić własną polisę. Część pakietów assistance obejmuje nie tylko holowanie, ale i transport pasażerów albo zwrot kosztów taksówki. To świadczenie, o którym wielu kierowców dowiaduje się dopiero wtedy, gdy przestaje być potrzebne.

Na koniec

Awaria rzadko zdarza się w dogodnym momencie. Zwykle jest to droga do szkoły, powrót z zakupów albo wyjazd na weekend – czyli sytuacja, w której w aucie siedzi cała rodzina. Kilka minut namysłu nad tym, kto i czym pojedzie dalej, potrafi zamienić poważny kłopot w zwykłą niedogodność.

Właśnie dlatego dobre zgłoszenie zaczyna się od pełnego obrazu sytuacji, a nie tylko od marki samochodu. Tak pracuje Pomoc Drogowa Cichy – firma z bazą w Katowicach, która pyta nie tylko o auto, ale też o to, ilu ludzi przy nim stoi. Więcej informacji znajdziesz na pomocdrogowacichy.pl.

Bo samochód w końcu trafi do warsztatu. Pytanie brzmi, czy wszyscy bezpiecznie trafią do domu. 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie widoczny.