Dolina MlecznejMieszkańcy tzw. „Kątów Piotrowickich” w Katowicach zostali poinformowani o wszczęciu postępowań administracyjnych mających na celu ustalenie warunków zabudowy w dolinie rzeki Mleczna, tj. na terenach znajdujących się pomiędzy ulicami Niską i Krogulczą.

Oburzenie mieszkańców wywołała beztroska i ignorancja zarówno ze strony przyszłego inwestora, jak i urzędników Urzędu Miasta.

Czy wolność własności opacznie rozumiana przez urzędy ma kolejny raz zdegradować środowisko naturalne?

Czy cudowny, naturalny i powstały bez zaangażowania środków z budżetu gminy ogród ma zostać rozjechany przez ciężarówki?

Czy ktoś pomyślał o przyszłych mieszkańcach nowych 30 domów, którzy będą musieli zmagać się z wilgocią i podtopieniami, a przez większą część roku nie będą mogli wietrzyć swoich domów, gdyż spaliny z kominów domów znajdujących się powyżej kumulują się w dolinie rzeki?

Prawdopodobnie nikt nie brał pod uwagę również życia saren, bażantów, zajęcy, różnorakich ptaków, które zostaną zabite w czasie prowadzenia prac budowlanych.

W dokumentach dołączonych do wniosków inwestora widać wiele sprzecznych i kontrowersyjnych zapisów. Instytucje, które powinny podejmować działania mające zapobiegać zagrożeniom powodzi i podtopień nagle dostały amnezji i zapomniały o zalewowym charakterze tego terenu.

Niestety powyższy teren nie jest objęty Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, ale dla tego terenu uchwalono „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Katowice” – II edycja, (Uchwała nr XXI/483/12 Rady Miasta Katowice z dnia 25 kwietnia 2012 r.).

W obszernym opracowaniu, które zostało zamówione i sfinansowane przez Prezydenta Miasta Katowice, jako wstęp do opracowania planu zagospodarowania przestrzennego dla południowych dzielnic miasta autorzy wskazują na brak możliwości zabudowy w dolinie rzeki Mleczna – „…Najpoważniejszym zagrożeniem dla równowagi przyrodniczej, ładu przestrzennego, a potencjalnie również bezpieczeństwa ludzi i mienia – ze względu na zagrożenie podtopieniami  – jest postępująca zabudowa doliny Mlecznej i jej dopływów…

Brak szacunku dla znajdującego się na tym terenie siedliska zwierząt i ptactwa można by zrozumieć, gdyby w dokumentach dostępnych dla osób zajmujących się wydawaniem warunków zabudowy nie było jednolitego ich określenia – „…Rzeka Mleczna – Najważniejszy w mieście korytarz ekologiczny, łączący kompleksy leśne. Wzdłuż Mlecznej i jej dopływów występują zarośla olchowo-wierzbowe oraz płaty łąk wilgotnych i świeżych. Niektóre łąki bogate florystycznie. Występowanie kilku rzadkich i chronionych gatunków roślin. Podmokła część doliny poniżej Podlesia (Dupina) jest siedliskiem płazów i ptaków wodnobłotnych…

W naszym rozumieniu szczytem ignorancji jest fakt, że żadna z wydających opinię instytucji nie zorganizowała wizji lokalnej na przedmiotowym terenie.

Prosimy o zainteresowanie się naszym problemem, my ze swojej strony nie zamierzamy się poddać i będziemy za pomocą wszelkich dostępnych form protestować przeciwko unicestwieniu terenu, który jest i musi pozostać w naturalnej formie.

37 Responses to "Katowice – Miasto Ogrodów BEZ OGRODÓW"

  1. PAWEŁ  16 października 2013

    Ja się przypinam razem z wiewiórkami do drzewa.Jesteśmy ugadani.Serio.

    Odpowiedz
  2. PAWEŁ  16 października 2013

    A tak na poważnie to nasza działka sąsiaduje z ową łąką.Po pierwsze- widywałem tu bażanty,sarny,dziki,lisy-to taki mały rezerwat przyrody ,piękne miejsce do życia,miejsce w którym mogły by powstać tereny rekreacyjne jak już.Po drugie współczuję przyszłym nabywcom mieszkania na podmokłych terenach.Wszystkie wody opadowe zarówno od ul.Niskiej jak i Krogulczej wpadają na ten teren.Problemy będą nie podczas budowy ,ale w trakcie użytkowania ,po roku możne po paru miesiącach od oddania-zapadanie się ziemi to chyba naturalne na podmokłym terenie.Po 3 tu nawet nie ma dróg dojazdowych przystosowanych na budowę oraz użytkowanie tak dużego osiedla.

    Odpowiedz
  3. Piotr  16 października 2013

    Denerwuje mnie fakt, że w konfrontacji z przepisami i decyzjami wydawanymi przez uprawnione organy jesteśmy praktycznie bezradni. Po co zabudowywać ostatnie zielone tereny?? To jest zupełna degradacja środowiska naturalnego. Najlepiej zabetonujmy wszystko i będzie super :)) Powinniśmy walczyć, żeby ten „korytarz” zyskał miano strefy ochronnej i pozostał nietykalny dla deweleperów, którzy niszczą naszą dzielnicę budując kiczowate osiedla.

    Odpowiedz
  4. Grażyna  21 października 2013

    Jakim prawem mieszkańcy tzw. „Kątów Piotrowickich” awanturują się o łąki, które przecież są własnością prywatną? Jakim prawem śmieją decydować o tym, co ma być na terenach, które przecież do nich nie należą? Dlaczego ze swoich działek nie zrobili rezerwatów? A jeśli już tak bardzo chcą mieć tereny zielone za oknami to niech wykupią te łąki. Jestem jak najbardziej za ochroną środowiska naturalnego ale nie czyimś kosztem.

    Odpowiedz
  5. Marcin  23 października 2013

    Co za bzdury, ciekawe jaki pismak wypisuje te głupoty. Beztroską i ignorancją wykazuje się piszący – propagandysta na usługach protestujących i także sami protestujący. Ja jestem także mieszkańcem Piotrowic, mieszkam kilkaset metrów od miejsca, o którym się pisze. Nie jest to teren zalewowy, gdyż w czasie największych opadów w tym roku rzeka nie wylała. Ponadto pytam – kto z protestujących, tak nagle aktywnych mieszkańców Piotrowic starał się W PRZESZŁOŚCI POMÓC W UTRZYMANIU TEGO TERENU, w sprzątaniu, udrażnianiu rzeki Mlecznej, czy w dbaniu o zieleń albo urządzaniu tej zieleni. ODPOWIEDŹ – NIKT NAWET NIE ZAPYTAŁ, CZY POMÓC JAKOŚ WŁAŚCICIELOM W UTRZYMANIU NIERUCHOMOŚCI I ZIELENI. Na terenie, o którym mowa znajduje się trawa i zarośla, jest to nieużytek, wyłączony z użytku dla miasta, a argumenty sąsiadów – że nie chcą żeby został zagospodarowany „BO NIE BĘDĄ MIELI GDZIE CHODZIĆ Z PIESKAMI” i nie będą mieć fajnego widoku za oknem, to skrajny egoizm. Ciekawe, czy protestujący, będąc właścicielami takiej nieruchomości, utrzymywaliby ją na własny koszt, aby ich sąsiedzi mieli za płotem trawkę i mieli gdzie wyprowadzać pieski. OBYWATELSKA POSTAWA nie polega na podnoszeniu wrzasku, gdy właściciel zaczyna zagospodarowywać użytek, do czego ma święte prawo w ramach własności. Gdyby protestujący faktycznie wykazywali obywatelską postawą, to od dawna pomagaliby w utrzymaniu nieruchomości i dbaniu o zieleń tamże. Tymczasem ciężary te spoczywają od lat na barkach starszego małżeństwa, któremu nikt w tym nie pomagał.

    Odpowiedz
    • Jan  25 października 2013

      Przedstawicielom deweloperów zabudowujących ostatnie łąki już dziękujemy!!!!!!!!!!wasze argumenty są śmiechu warte ,a święte prawo własności to wyświechtany frazes wg którego np. właściciele łąk pod Tatrami mogliby np. postawić w Dolinie Strążyskiej 5 osiedli kiczowatych szeregowców….a jak właściciele nie mają sił zająć się swoim terenem to mogą go sprzedać z dotychczasowym przeznaczeniem a nie po paskarskich cenach deweloperom,którzy widzą tylko czubek własnego nosa ,a nie interes ogółu!!!

      Odpowiedz
      • Ajam  26 października 2013

        a i tu Cię boli, że dotychczasowy właściciel coś zarobił na sprzedaży ziemi? Proponuję samemu zabawić się w miejską organizację charytatywną i oddać swoją własność na potrzeby zielni i ostoi ptoków.

        Odpowiedz
        • Jan  27 października 2013

          nie boli mnie zarobek właścicieli tylko dziwny zwyczaj ,że właściciel nie może od kilkunastu lat przekwalifikować swojej ziemi na działki budowlane(abstrahując od terenu zalewowego,zwierząt itp),a wtedy pojawia się deweloper ,który w UM w ciągu kilku miesięcy uzyskuje wszystko co chce.Co na to mają powiedzieć ludzie ,którzy licząc na konsekwencję urzędników w sprawie zagospodarowania tych terenów jako doliny rzeki bez prawa zabudowy,nabyli dookoła tych terenów nieruchomości nieraz na kredyty na 20 do 30 lat i teraz w wyniku lobby dewelopera w UM nagle dostają z tego UM informację,że zmieniono zdanie i zamiast zieleni będzie kilkadziesiąt domów bez kanalizacji ,bez normalnej drogi dojazdowej,zagrożonych cyklicznie zalewaniem czy takie postępowanie służy mieszkańcom Piotrowic?

          Odpowiedz
          • Marcin  1 listopada 2013

            Gdyby Pan raczył zasięgnąć powszechnie dostępnych informacji to wiedziałby, że z mocy prawa tereny rolne położone w granicach administracyjnych miast straciły status rolny już kilka lat temu. To jest wiedza ogólna i trzeba złej woli, aby twierdzić, że ktoś tu coś przekształca poza prawem. Niech Pan poczyta najpierw, zanim Pan zacznie oskarżać, bo pomówienia są w tym kraju (na szczęście) karalne.

          • Marcin  1 listopada 2013

            Jan – lepiej poczytaj zanim zaczniesz bezsensownie oskarżać. Przekwalifikowanie terenów rolny w granicach administracyjnych miast nastąpiło ogólnym przepisem obowiązującym w całym kraju. Poczytaj, zanim zaczniesz pisać nieprawdę. I tak jest też z pozostałymi twoimi twierdzeniami.

      • Marcin  1 listopada 2013

        Komuniści też odbierali własność argumentując że robią to „dla dobra ogółu” dokładnie tak jak ty. I to ty jesteś egoistą, bo chcesz jedynie z uwagi na własny egoistyczny interes zablokować inwestycję w sąsiedztwie. Może przenieś się do Korei Północnej, tam też „dobro ogółu” usprawiedliwia łamanie prawa i lekceważenie prawa własności obywateli.

        Odpowiedz
        • Jan  2 listopada 2013

          Marcin,chyba jesteś z urzędu lub od dewelopera skoro tak bronisz tej bezsensownej zabudowy niecki rzeki wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi ciekawe co powiesz potem zalewanym wpuszczonym w kanał nowym mieszkańcom? Poza tym oprócz przepisów istnieje jeszcze interes ogółu ,który również przy decyzjach nieodwracalnie wpływających na niszczenie terenu musi być brany pod uwagę.Nie wspomnę już o braku sensownego dojazdu bo 3m szerokości dojazd przez działkę właściciela łąki jest tylko pozornym dojazdem przez który nie dojadą do budynków ani straż ani wywóz śmieci…a co do spójności z przeznaczeniem dzielnicy to rzeczywiście zabudowa ostatnich zielonych terenów jest rzeczywiście spójna z dzielnic południowych jako dzielnic zielonych,chyba sam widzisz absurdalność swojej tezy.Chyba Ci nie chodzi o stworzenie w naszej dzielnicy betonowej dżungli?

          Odpowiedz
          • Marcin  3 grudnia 2013

            Czy wiesz, co oznacza „niecka rzeki”? To oznacza zagłębienie, w którym płynie rzeka albo dno rzeki, a tego przecież nikt nie zamierza zabudowywać, więc chyba nie do końca znasz znaczenie słów, jakimi się posługujesz. Jeśli podobnie jest z Twoim rozumieniem sytuacji na nieruchomości,
            o której piszesz, to oznacza że jej po prostu nie znasz. Odnośnie Twoich wątpliwości, czy jestem z urzędu miasta albo od dewelopera, to Cię rozczaruję, mieszkam w niedalekim sąsiedztwie nieruchomości o której mowa, co potwierdza fakt mojego zameldowania i stąd moje zainteresowanie tematem. Więc i w tej sprawie się mylisz. Za to nie wiem kim Ty jesteś i co zrobiłeś aby zapoznać się z planem zabudowy tego nieużytku. Bo tego wymagałoby rzetelne podejście do tematu. Zresztą można zapytać, czy ktokolwiek z protestujących odwiedził właścicieli nieruchomości, aby o to zapytać.

  6. Marian  24 października 2013

    Jestem mieszkańcem Piotrowic i nie rozumie chorych skarg mieszkańców.
    Chyba martwią się że ich „pupile” nie będą miały tak dużej toalety.
    Chyba oto chodzi. To do właścicieli posesji należy decyzja co z tym gruntem zrobić a nie zazdrosnych sąsiadów.

    Odpowiedz
  7. eddY  24 października 2013

    ..a ja chce w promieniu kilometra od mojej dziupli strefy ciszy w tym również zakazu poruszania się samochodami spalinowymi.. (oczywiście poza mną)

    Odpowiedz
  8. aga  24 października 2013

    Miasto powinno uchwalić plan miejscowy, gdzie ten teren przeznaczony będzie na „tereny zieleni urządzonej” albo coś w tym stylu a właściciele powinni otrzymać odszkodowanie za zmianę wartości nieruchomości wskutek uchwalenia planu. Niestety żyjemy w kraju, gdzie wieczny brak kasy bądź dobrej woli czy choćby rozsądku nie pozwala na coś takiego.
    Za niedługo cały olbrzymi teren Piotrowic zostanie zabudowany a jedyny teren zielony, jaki tu pozostanie, to poligon szkoły policyjnej. Czy tak się zarządza rozwojem miasta?
    W cywilizowanych krajach, gdzie dba się o jakość życia, tak się planuje rozwój miasta, aby zawsze w odległości kilkunastu minut piechotą od danego miejsca zamieszkania znajdował się jakiś skwer, boisko, plac zabaw. Przecież to kolosalnie wpływa na jakość życia. Ale my chyba nie doczekamy…

    Odpowiedz
  9. Tomek  24 października 2013

    A pan „Radny” piszący ten artykuł znalazł sobie populistyczny temat dla ubijania kapitału politycznego i zdobywania głosów wyborców? Gdyby kierować się takimi postawami jakie popiera autor artykułu, to nigdzie by nie powstały żadne nowe domy i osiedla. Argument, że lepiej wygląda zielona trawka jest śmieszny. Teren, o którym mowa to zwykła połać ziemi porośnięta trawą, o którą oprócz właścicieli nikt z protetujących, włącznie z Radnym – autorem nigdy nie dbał.

    Odpowiedz
  10. Achim  24 października 2013

    Piszący komentarze, którzy są przeciwko protestującym, chyba zbyt krótko mieszkają w Piotrowicach. Te tereny są terenami zalewowymi i proszę mi wierzyć- w przeszłości kilkukrotnie rzeczka Mleczna (by nie rzec strumyk) zalewała solidnie te łąki, więc z pewnością powtórzy się to w przyszłości i wtedy będzie płacz, lament itd. Raptem kilka lat temu nad Mleczną w Zarzeczu układano worki z piaskiem, bo wystąpiła groźba zalania okolicznych domów. Te tereny są niezabudowane, bo w przeszłości ludzie mieli więcej oleju w głowie i NIE BUDOWALI niczego na terach zalewowych, dziś niestety to robią, wystarczy prześledzić, że dziś buduje się domy w miastach przez które przepływają duże rzeki (np. Wrocław) na takich terenach, a potem jest wielka tragedia. Nawet rzeczki mniejsze niż Mleczna potrafią być bardzo groźne!
    Co do dbania o te tereny- Marcin zarzuca, że protestujący nie interesowali się tym terenem. A właśnie, że interesowali, dbali, kosili trawę, udrażniali rowy itd. Ale to było kiedyś, bo dziś jest dziki kapitalizm i nikt nie będzie wchodził na czyjś teren, bo zaraz zostanie przegoniony, a wszelkie próby oferowania pomocy są traktowane podejrzliwie. Inna sprawa, że lata temu byli ludzie odpowiedzialni za meliorację, którzy dbali o rzekę i jej otoczenie i za to im płacono.
    Na koniec zgodzę się z agą, że w Piotrowicach za moment nie będzie wolnych przestrzeni. Niestety coraz więcej ludzi dochodzi do wniosku, że nie ma sensu mieszkać w tej dzielnicy (znam takie przypadki) ani się do niej wprowadzać ze względu na wieczne korki, kiepskie skomunikowanie z centrum miasta i właśnie brak terenów zielonych- placów zabaw, parków, skwerów. Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że pod tym względem brzydkie i szare osiedla z czasów PRL prezentują się o wiele lepiej.

    Odpowiedz
    • Marcin  1 listopada 2013

      Achim – piszesz nieprawdę. O ten teren objęty oprotestowywaną inwestycją nikt nie dbał, ponieważ wiem to z bezpośredniej informacji właścicieli – osób którzy sami od lat ponoszą ciężary jego utrzymania. Nie jest to teren zalewowy, o czym sam się przekonywałem wielokrotnie bezpośrednio, odwiedzając te miejsca w czasie, gdy w kraju wskutek ogólnych opadów wylewały rzeki. Jest to ściernisko, nie zagospodarowana przestrzeń nieużytkowa, nie ma tam żadnych terenów przyrodniczo wartościowych. Obecnie protestanci nawet nie zapytali się czy jakoś mogą pomów. Myślałby kto, że protestującym tak bardzo zależy na bezpieczeństwie przyszłych mieszkańców zabudowy, jaka tam jest planowana. Zależy im jedynie na własnym egoistycznym interesie, na tym żeby mieć św. spokój za oknem, trawkę i teren do wyprowadzania piesków i spacerków, szkoda że jest to teren stanowiący własność prywatną. Może sami zrezygnują ze swoich ogrodów i urządzą tam przestrzenie spacerowe i będą je utrzymywać, sprzątać itp?

      Odpowiedz
  11. Jarek  24 października 2013

    To nie jest tak, że właściciel może wszystko. Na szczęście. Najbardziej cieszy mnie, gdy ludzie się orientują, że mają prawo wpływać na swoje otoczenie, na to co w okolicy powstanie i od czego będzie zależała ich jakość życia.
    Na Kontach już dawno nie byłem, ale zawsze były to ładne okolice i nie dało się przejechać, żeby jakiegoś zwierzaka nie spotkać. Cieszę się, że ciągle tak jest. Bywam za to w Ochojcu. Kiedyś domki z ogródkami. Teraz w każdym ogródku wybudowano jeszcze jeden dom. Po prostu masakra. Mogę tylko apelować do mieszkańców Kątów – nie róbcie sobie tego!

    Odpowiedz
  12. E  24 października 2013

    Nikt tutaj nie mówi o miejscu wyprowadzania piesków czy innych stworzonek ludzi mieszkających w pobliżu. Mieszkam tuż przy tym terenie, więc wiem, jak jest na prawdę. Rzeka wylewa. Ludzie, którzy przechodzą tędy raz na jakiś czas tego nie zauważą, co inne ludzie tu mieszkający. Nikt także nie ma pretensji do właścicieli działki, wręcz przeciwnie-wydaje mi się, że i tak długo ten teraz utrzymują i dbają o koryto rzeki na jej terenie. Chodzi tu o Miasto, które powinno zainteresować się choć trochę mieszkańcami spoza śródmieścia. Domy budować, sprzedawać działki-tak. Ale co dalej? Co z mieszkańcami, którzy żyją tu od wielu pokoleń i co z tymi, którzy właśnie się wprowadzą? Ludzie nie żyją tylko domem i pracą, chcą gdzieś wyjść, chociażby z dziećmi na spacer.Gdzie w tej okolicy uraczymy skrawka trawnika z ławką, drzewkiem, huśtawką dla dziecka? Zadole? Park Kościuszki? Jednak jest kawałek. Zauważmy, że przy każdym z domów przy ulicy Niskiej są aktualnie przynajmniej dwa samochody. Nie wiem, kto z Was próbował przejść się tą ulicą zimą, ale gdy jedzie samochód, i często jeden po drugim, najlepiej z przeciwnych stron, a z obu stron ogromne zaspy, to dojście do domu jest na prawdę ciężkie. Już nie wspominam o stanie nawierzchni, bo jest to żałosne.. Kolejne ciężarówy przejeżdżające Niską zniszczą ją jeszcze bardziej, nie mówiąc o starszych domach czy kanalizacji. Ile ludzi, tyle opinii, ale trzeba tutaj trochę pożyć, żeby zobaczyć, jak tu jest naprawdę. Szkoda, by tyle zielonych terenów się zmarnowało, postawić domy jest łatwo, ale kto później przywróci równowagę w środowisku? W innych krajach stawia się na ekologię, buduje się mosty i korytarze dla migrujących żab, a tutaj nawet nie zwraca się na to uwagi. To prawda, żyją tu zwierzęta pospolite, ale gdzie one będą miały się podziać, gdy stanie tu kolejne osiedle domków? Czy jest to potrzebne? Aktualnie, na ulicy Niskiej, prawie każdego dnia widywane są dziki, które wdzierają się na posesje, niszczą trawniki, wywalają kosze na śmieci. Było tak wcześniej? Nie, ale aktualna budowa na dawnych tzn. „Krawczykach” mogła się do tego przyczynić. Czy ktoś jeszcze pamięta czasy, gdy tak chodziło się zimą na sanki? Być może piszę, jak kobieta ok 50tki, ale mam dopiero 19 lat i owe czasy pamiętam. W dolinie Ślepiotki rosną dwa ogromne drzewa, na których mój tata miał mini domek na drzewie i na którym bawiłam się jeszcze ja, wraz z rodzeństwem i dzieciakami z okolicy. Piękne czasy, szkoda, że nikt czegoś takiego już w tej okolicy nie zazna. Lepiej zabrać dzieci na salę zabaw lub do centrum handlowego!
    Podsumowując, jako bliska mieszkanka tego miejsca, jestem totalnie na nie kolejnej budowie w tej okolicy! Jest tu nas za dużo!

    Odpowiedz
    • Marcin  1 listopada 2013

      Wzruszające – martwisz się o przyszłych mieszkańców osiedla domków, jakie tam jest projektowane? Trąci obłudą. Co do postawy krzykaczy i protestujących – to jest tu podstawowe pytanie, czy żyjemy w demokracji, czyli państwie prawa, gdzie właściciel może gospodarować swoją własnością zgodnie z przepisami, czy z dyktaturą tłumu krzykaczy, który chce zastraszyć samorząd miejski i zadeptać prawa sąsiadów do przeznaczenia swojego terenu pod zabudowę spójną z sąsiedztwem i zgodną z charakterem dzielnicy.

      Odpowiedz
  13. E  24 października 2013

    i ludzie, nie myślcie tylko własną d*pą 😉 tak daleko nie zajdziecie.

    Odpowiedz
  14. Ola  25 października 2013

    Czytając Tem Opis Śmiać Mi Się Chce.
    Ostoja Zieleni Co Za Bzdura.
    Może Zróbmy Ostoje Zieleni Na Shellu Na Brynowie Bo Tam Też Widziałem Stado Dzików.

    Odpowiedz
  15. Pawel  25 października 2013

    Osiedle pewnie i tak powstanie więc nie ma co lamentować tylko pogodzić się z tym faktem.Utrata spokoju i dyskrecji to jedno,bo zrobi się „ciasno”.Z drugiej strony przyszli mieszkańcy tym bardziej tego komfortu nie będą mieli otoczeni domami ze wszystkich stron.Dodatkowo położenie w dole(na terenie podmokłym),spaliny z pieców węglowych,ujadanie psów stróżujących przy posesjach oraz głośne codzienne czynności wykonywane przy obecnych gospodarstwach.”Raj na ziemi” i to pewnie za niemałe pieniądze.Pozdrawiam

    Odpowiedz
  16. Grażyna  26 października 2013

    Ciekawe czy protestujący oburzaliby się tak samo gdyby to oni byli właścicielami tych łąk? Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Większość osób patrzy właśnie tylko na swój czubek nosa i własną wygodę.

    Odpowiedz
  17. Jarek  28 października 2013

    Oczywiście, niektórzy właściciele mogą czuć się pokrzywdzeni – inni sprzedali ziemię pod budowę osiedli a oni nie zdążyli… Oczywiście, że miasto powinno uchwalić plan zagospodarowania i ew. wypłacić odszkodowania, tylko że obawiam się, że twórcy planu stwierdzą – „to lepiej przeznaczmy ten teren pod zabudowę, bo będzie trzeba ludziom odszkodowania płacić”.
    Ale co do widzenia czubka własnego nosa, to niestety, ale jest nos właścicieli. A mówimy o jakości życia większej społeczności.

    Odpowiedz
  18. Tomek  1 listopada 2013

    Ciekawe czy to prawda, że Pan ADAM GIEREK agituje za tym, żeby niezagospodarować teren o którym mowa, że chodzi, zbiera podpisy, skrzykuje media, bo chce mieć cudzym kosztem trawkę za płotem i mieć gdzie chodzić na spacerki? Jeśli tak, to skrajny egoizm z jego strony. Nie dość, że jego tatuś zadłużył nasz kraj na dziesiątki lat i jeszcze długo będziemy wszyscy to spłacali, to jeszcze on, który na ojcowskim nazwisku wspiął się do Parlamentu Europejskiego wykorzystuje swoje wpływy, aby blokować zagospodarowanie Katowic i zastraszać Urząd Miasta Katowice. Czy wraca komuna w postaci eurokomuny w Katowicach – Piotrowicach? Czy Pan Gierek uważa że jego interes jest ważniejszy niż prawa sąsiadów do gospodarowania nieruchomościami?

    Odpowiedz
  19. Pepe  3 listopada 2013

    Ten post jest tak śmieszny, jak brednie w nim zawarte.Proponuje zająć się sklejaniem modeli,zbieraniem żołędzi itp.
    Ps.pisanie o ojcu w/w Pana przy tej sprawie to już w ogóle żenada.

    Odpowiedz
    • Tomek  19 listopada 2013

      Gdybyś choć trochę znał historię najnowszą, to wiedziałbyś, że ten Pan stał się znany i został europosłem jedynie dzięki znanemu nazwisku. Więc jest jak najbardziej uzasadnione o tym wspomnieć. A sklejaniem modeli i zbieraniem żołędzi możesz się sam zająć, choć sklejanie to dość skomplikowany proces a instrukcje wymagają zrozumienia, więc może sobie jednak daruj i zostań przy żołędziach.

      Odpowiedz
      • Pepe  3 grudnia 2013

        Jednak pisanie o tym w tej sprawie to dno.Tym wpisem tylko to potwierdziłeś.
        Ps.zbieram kasztany,a modele sklejam bez instrukcji.

        Odpowiedz
  20. Piotr  19 listopada 2013

    Podobno sprawę protestów i zbierania podpisów przeciw zagospodarowaniu tego nieużytku nakręca niejaka ZALEJSKA- KUŹNIAK, której jedynym egoistycznym celem jest zapewnienie sobie ładnego widoczku na trawkę z okna, przy czym nigdy ani myślała pomóc w zadbaniu o ten teren. Tak to jest postępować na zasadzie „byle mi było dobrze”. Ciekawe czy ta paniusia raczyła zainteresować się losem terenu, gdy przez tak długi czas nic się na nim nie działo? Lepiej przyjmować w domu księży i zamiast czynić w życiu dobrze klepać zdrowaśki i patrzeć nie dalej niż na czubek własnego nosa.

    Odpowiedz
  21. Peter  22 listopada 2013

    Cały ten raban protestów rozkręca niejaka Zalejska-Kuźnik, której pobudki działania są jak najbardziej egoistyczne i polegają na chęci zachowania ładnego widoczku z okien domu przy ul. Niskiej, nie zważając, że przy tym depcze prawa sąsiedzkie do gospodarowania swoją własnością. Szczytem jest to, że ta osoba potrafiła całymi latami nie interesować się losem sąsiednich nieruchomości, nie pomagać w jej utrzymaniu właścicielom, ale gdy pojawiły się plany włączenia terenu w tkankę mieszkaniową dzielnicy, potrafiła dreptać po całej dzielnicy zbierając podpisy aby zablokować inwestycję. Ciekawe czemu nie miała odwagi najpierw iść do tych kilku sąsiadów, jakich prawa narusza swoimi działaniami, aby porozmawiać o planie zabudowy, zakresie itd. aby poznać to, przeciw czemu chce protestować. Tak samo jak i wcześniej nie oferując pomocy w utrzymaniu terenu, tak samo i później wolała działać chybcikiem. I to ma być uczciwy mieszkaniec miasta, uczciwa sąsiadka? Takiego sąsiedztwa nie należy życzyć najgorszemu wrogowi.

    Odpowiedz
  22. Patryk  18 lutego 2015

    Pan prezydent Krupa zamias robic glupie usmieszki i mowic o sprowadzaniu inwestorow po to by Katowice sie rozwijaly powinien myslec o tym by ludziom w poludniowych dzielnicach stworzyc miejsca odpoczynku dla rodzin. A nie tworzyc betonowych zamknietych osiedli gdzie beda mieszkac prokuratorzy i adwokaci niszczac przy tym przyrode ktora pozostala jeszcze w Katowicach.

    Odpowiedz
  23. Patryk  18 lutego 2015

    Ludzie w urzedzie miasta powinli stworzyc miejjsca odpoczynku dla ludzi z poludniowych dzielnic a nie tworzyc zelbetonowe osiedla na poludniu i niszczyc karzdy kazdy kawalek ziemi w tym miescie.

    Odpowiedz
  24. Patryk  18 lutego 2015

    Poco nam w Piotrowicach i Ochojcu tramwaj nam sa potrzebne obwodnice by rozladowac ruch. Brynow w porze rannej zakorkowany. Nikt o zdrowych zmyslach niebedzie zostawic samochodu na parkingach zeby dojechac do centrum miasta tramwajem. Tak jak maza sobie nasi radni.

    Odpowiedz
  25. Marcin  9 marca 2015

    Najpierw napisałeś, że nie powinno tworzyć się niczego oprócz miejsc odpoczynku, a później wspominasz o budowie obwodnic by rozładować ruch. Przecież jedno drugie wyklucza. Poza tym gdzie i w jaki sposób chcesz zbudować obwodnicę? Rzuciłeś słowem, ale pomysłów brak. Tramwaj to dobra sprawa, na zachodzie Polski ludzie zdążyli się nauczyć korzystać z transportu publicznego i dziwne, że na Śląsku ciągle w tym aspekcie wynikają problemy.

    Odpowiedz

Leave a Reply

Your email address will not be published.