Znikający ślad po artyście, który malował Śląsk

Dworzec PKP w Katowicach-Piotrowicach stoi przed wyburzeniem. Wraz z nim zniknie nie tylko budynek, który przez dziesięciolecia był bramą do miasta dla tysięcy podróżnych, ale także unikalne dzieło sztuki – sgraffito Stefana Suberlaka, jednego z najwybitniejszych plastyków polskich XX wieku. Konserwatorzy szczęśliwie nie pozwolą, by przepadło bezpowrotnie. Ale zanim sgraffito trafi na nowe miejsce, potrzebują Twoich zdjęć i wspomnień.

Apel konserwatora: “Każda fotografia może okazać się niezwykle cenna”

W tym tygodniu na Facebooku pojawił się post, który poruszył mieszkańców Katowic. Joanna Pieczykolan-Miziura, konserwator dzieł sztuki, zwróciła się z niezwykłą prośbą:

„W związku z opracowywaniem dokumentacji konserwatorskiej na potrzeby relokacji sgraffita autorstwa Stefana Suberlaka, znajdującego się we wnętrzu Dworca PKP Katowice-Piotrowice, zwracam się z uprzejmą prośbą do wszystkich osób, które mogą posiadać prywatne zdjęcia lub informacje dotyczące tego sgraffita oraz samego budynku dworca. Każda fotografia, wspomnienie lub informacja mogą okazać się niezwykle cenne.”

Powód jest prozaiczny, choć bolesny: budynek dworca w Katowicach-Piotrowicach zostanie wkrótce wyburzony. Na jego miejscu powstaną nowe tory kolejowe – element gigantycznej inwestycji modernizującej katowicki węzeł kolejowy. Sgraffito, które przez ponad pół wieku towarzyszyło podróżnym, musi znaleźć nowy dom.

Szczęśliwie, nie jest to historia o bezpowrotnej stracie. Dzięki staraniom Biura Konserwatora Miejskiego w Katowicach dzieło Suberlaka zostanie przeniesione do dworca PKP Katowice-Ligota, gdzie już teraz znajduje się inne sgraffito tego samego artysty.

Zainspirowani prośbą Pani konserwator i komentarzami pod naszym artykułem chcielibyśmy zachęcić Wszystkich do podzielenia się wspomnieniami i zdjęciami.

„Jak wiadomo, budynek dworca w Katowicach-Piotrowicach zostanie w przyszłości wyburzony, a budowa torów kolejowych na jego miejscu na zawsze zmieni wygląd tego miejsca i z czasem może zatrzeć pamięć o jego dotychczasowej formie. Dlatego tak ważne jest zachowanie śladów jego historii.” – pisze konserwator.

Stefan Suberlak – artysta, który malował dla ludu

Kim był Stefan Suberlak (1928–1994)? Dla świata sztuki – jeden z najwybitniejszych polskich grafików i malarzy drugiej połowy XX wieku. Dla mieszkańców Katowic – sąsiad z Piotrowic, który na ulicy Szewskiej 34 tworzył sztukę, która miała leczyć „samotnych chłoporobotników”.

Urodził się 16 czerwca 1928 roku w Piotrowicach, wówczas samodzielnej miejscowości, dziś dzielnicy Katowic. Dzieciństwo spędzone podczas wojny na wsi w Laskówce na zawsze ukształtowało jego wyobraźnię. W swoich pracach powracał do tematu wsi – nie jako realistycznego dokumentu, ale jako baśniowej krainy, pełnej surrealistycznych wizji rodem z Breughla i Chagalla.

W 1952 roku ukończył filię krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, należąc do pierwszego rocznika studentów tej uczelni. Jego nauczycielem był prof. Aleksander Rak, z którego pracowni wyniósł mistrzostwo technik graficznych – litografii, linorytu i drzeworytu.

Suberlak był artystą o zasięgu globalnym. Jego prace trafiły do zbiorów Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Tokio, Biblioteki Kongresu USA w Waszyngtonie, Art Institute of Chicago, Muzeum Puszkina w Moskwie, Ermitażu w Petersburgu. Wziął udział w ponad 30 wystawach indywidualnych w Polsce i za granicą, zdobywając nagrody na prestiżowych biennale w Lugano, Lublanie i São Paulo.

Ale równolegle do tej światowej kariery Suberlak prowadził inną, równie ważną działalność. Tworzył sztukę „u podstaw” – dla zwykłych ludzi, w przestrzeni publicznej Śląska. Projektował monochromatyczne sgraffita, barwne kompozycje ścienne i mozaiki dla dworców PKP (Katowice-Ligota, Katowice-Piotrowice, Zabrze, Racibórz), hotelu PTTK w Parku Śląskim, katowickiego Separatora czy Tarnogórskiego Centrum Kultury.

Było to jego osobiste wcielenie misji – próba „przemycenia” humanistycznych wartości wprost na ściany „zatrutego” miasta, jak nazywał Katowice.

Sgraffito w Piotrowicach – ukryte dzieło

Sgraffito w dworcu Katowice-Piotrowice powstało pod koniec lat 60., gdy budynek dworca przeszedł przebudowę. To właśnie wtedy, w 1967 roku, na jednej ze ścian wewnętrznych pojawiła się czarno-biała kompozycja autorstwa Suberlaka.

Stefan Suberlak stacja Piotrowice

Co przedstawia? Jak opisuje to jeden z blogerów, któremu udało się sfotografować dzieło przez zbitą szybę w oknie: „malowidło Stefana Suberlaka przedstawiające Górny Śląsk z kopalniami, przemysłem, stawami i lasami”.

To typowe dla Suberlaka połączenie – przemysłowa rzeczywistość Śląska przeniesiona w poetycki, baśniowy wymiar. Artysta, który w swoich grafikach często przedstawiał wieś z humorem i surrealistycznym przymrużeniem oka, w sgrafficie dworcowym stworzył wizję regionu, w której kopalnie i fabryki współistnieją z naturą, tworząc unikalną tożsamość miejsca.

Dla mieszkańców Piotrowic sgraffito było czymś więcej niż dekoracją. Było elementem codzienności, towarzyszem podróży, punktem orientacyjnym. Jak pisze jedna z komentujących pod postem konserwatora:

„Strasznie mi żal. Mieszkam obok, to dzieło towarzyszyło mi w młodości w każdej podróży, kiedy czekałam na pociąg.”

Dworzec Piotrowice – od dworca do teatru

Budynek dworca w Katowicach-Piotrowicach to nie tylko sgraffito. To także ważna część lokalnej historii, zwłaszcza dla miłośników teatru.

Secesyjną stację kolejową zamknięto w 2006 roku. Przez lata budynek niszczał, pustoszał, tracił swoje dawne funkcje. Ale w 2014 roku zyskał nowe życie – dzięki Teatrowi Żelaznemu.

Teatr Żelazny, założony w 2011 roku przez aktora i producenta Piotra Wiśniewskiego, początkowo działał w dworcu w Katowicach-Ligocie. Gdy w 2014 roku rozpoczęła się tam modernizacja, stowarzyszenie musiało szukać nowej siedziby. Wybór padł na opuszczony dworzec w Piotrowicach przy ulicy Armii Krajowej 40.

Powstała tam amfiteatralna widownia mieszcząca 100 widzów. Secesyjną przestrzeń zaadaptowano na scenę, a budynek, który miał być skazany na ruinę, przez lata tętnił życiem kulturalnym. Premierowy spektakl w nowej siedzibie, „Ciało obce” Rafała Ziemkiewicza w wykonaniu Piotra Wiśniewskiego, odbył się w 2016 roku.

W Piotrowicach Teatr Żelazny wystawił szereg ważnych przedstawień: „Jeśli pragniesz kobiety, to ją porwij”, „Ballada o bezpańskiej suce i gołębiu”, „Kosmos”, „Romancę”, „Parapetówkę” na motywach powieści Marcina Szczygielskiego. Gościli tam artyści z całej Polski – Olgierd Łukaszewicz, Joanna Szczepkowska, Artur Barciś, Krzysztof Globisz.

Spektakl „Jabłko” Verna Thiessena w reżyserii Artura Barcisia zdobył w 2017 roku Złotą Maskę – najważniejszą nagrodę teatralną województwa śląskiego.

Ale historia ta ma też mniej spektakularną stronę. Latem 2022 roku PKP wypowiedziały umowę najmu Teatrowi Żelaznemu. Stowarzyszenie musiało ponownie szukać nowej siedziby, tym razem trafiając do budynku przy ulicy Gliwickiej 148a w Załężu.

Dworzec w Piotrowicach ponownie pustoszał. I choć sgraffito Suberlaka przetrwało, to jego przyszłość była niepewna – aż do teraz, gdy zapadła decyzja o relokacji.

Wyburzenie i nowe tory – koniec pewnej epoki

Decyzja o wyburzeniu dworca w Piotrowicach jest częścią gigantycznej inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych. Modernizacja linii kolejowej E65 na odcinku Katowice Szopienice Południowe – Katowice Piotrowice to jedna z największych kolejowych inwestycji w historii województwa śląskiego.

Wartość prac to około 7 miliardów złotych, z czego 85% pochodzi z funduszy unijnych w ramach instrumentu CEF „Łącząc Europę”. Zakończenie inwestycji planowane jest na 2028 rok.

Co się zmieni? Na odcinku od Szopienic do Piotrowic powstanie łącznie 100 kilometrów nowych torów – ułożone w jednej linii połączyłyby Katowice z Ostrawą albo Opolem. Układ torowy zostanie przebudowany z dwutorowego na czterotorowy, powstanie 140 obiektów inżynieryjnych (mostów, wiaduktów, przepustów), 6 nowych przystanków kolejowych (Katowice Morawa, Katowice Uniwersytet, Katowice Akademia, Katowice Kokociniec), a istniejące stacje zostaną zmodernizowane.

Głównym celem jest oddzielenie ruchu aglomeracyjnego od dalekobieżnego, co ma usprawnić ruch kolejowy i zwiększyć częstotliwość kursowania pociągów.

Ale postęp ma swoją cenę. W centrum Katowic wyburzono już niektóre budynki kolejowe, które stały w sąsiedztwie ulicy Goeppert-Mayer i skrzyżowania z Mikołowską. Teraz przyszedł czas na dworzec w Piotrowicach.

Jak zauważają krytycy, modernizacja odbywa się często w „próżni historycznej i kulturowej”. W oficjalnych komunikatach prasowych dotyczących modernizacji stacji Katowice-Ligota i Katowice-Zawodzie ani razu nie pada nazwisko Stefana Suberlaka. Nie pojawia się słowo „sgraffito”, „mozaika” czy „dzieło sztuki”. Dzieło honorowego członka florenckiej akademii jest traktowane nie jako cenne dziedzictwo, lecz jako przestarzała dekoracja do usunięcia.

To właśnie ten „katowicki paradoks amnezji” – jak nazywają go lokalni pasjonaci historii – sprawia, że tak ważne są inicjatywy jak ta Joanny Pieczykolan-Miziury.

Relokacja do Ligoty – nowy dom dla sgraffita

Szczęśliwie, historia sgraffita w Piotrowicach nie kończy się na wyburzeniu budynku. Dzięki staraniom Biura Konserwatora Zabytków w Katowicach dzieło zostanie przeniesione do dworca PKP Katowice-Ligota.

To nie przypadek, że właśnie tam. W budynku dworca w Ligocie znajduje się już inne sgraffito Stefana Suberlaka – podobna czarno-biała kompozycja, która przetrwała lata, choć dziś jest niedostępna dla publiczności (znajduje się na zapleczu apteki, która powstała w dawnej dworcowej poczekalni).

Joanna Pieczykolan-Miziura miała przyjemność konserwować to ligockie sgraffito w 2015 roku. Teraz, jako autorka dokumentacji konserwatorskiej, stara się o uratowanie dzieła z Piotrowic.

„Sgraffito ze względu na technikę wykonania i jego bezpieczeństwo powinno być eksponowane we wnętrzu budynku. Moim zdaniem założenie relokacji do wnętrza dworca na Ligocie, gdzie jest już inne sgraffito Suberlaka, jest najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem i tak naprawdę najbardziej realistycznym do wykonania. Jest to też zgodne z zamysłem autora – myślę, że gdyby chciał, to zrobiłby sgraffito na peronie, ale miał właśnie takie założenie, że wykona je we wnętrzu i to też trzeba uszanować.” – tłumaczy konserwator.

Przeniesienie sgraffita to skomplikowane przedsięwzięcie. Technika sgraffita polega na nanoszeniu warstw tynku w różnych kolorach, a następnie zdrapywaniu górnej warstwy, aby odsłonić kolor spodni. Przeniesienie takiego dzieła wymaga niezwykłej precyzji – trzeba odciąć fragment ściany wraz z warstwą tynku, zabezpieczyć ją, transportować, a następnie zamontować w nowym miejscu.

„Suberlak. Baśń o wspólnocie” – sztuka, która łączy

Warto przypomnieć, że postać Stefana Suberlaka w ostatnich latach przeżywa renesans zainteresowania. W 2025 roku w Muzeum Historii Katowic odbyła się pierwsza retrospektywna wystawa artysty pt. „Suberlak. Baśń o wspólnocie”.

Kuratorką wystawy była Natalia Kruszyna, która od lat zbiera materiały o życiu i twórczości piotrowickiego artysty. Dzięki jej pracom Muzeum Historii Katowic posiada dziś największą kolekcję dzieł Suberlaka – ponad 180 obiektów, w tym obrazy, rysunki, projekty malarstwa monumentalnego, grafiki, matryce i szkicownik z niemal stu kompozycjami.

Wystawa była pierwszą tak kompleksową prezentacją dorobku artysty, który przez lata pozostawał w cieniu – być może z powodu depresji i alkoholizmu, które dotknęły go w ostatnich latach życia, być może z powodu braku retrospektywy, która mogłaby przypomnieć o jego znaczeniu.

„Jego twórczość była niezwykła, barwna, wspaniała, optymistyczna, radosna, baśniowa, zachwycająca ludzi na całym świecie” – mówiła Natalia Kruszyna podczas oprowadzania kuratorskiego.

Dla wielu mieszkańców Katowic wystawa była odkryciem – poznali artystę, którego prace widywali na co dzień, nie zdając sobie sprawy z jego wielkości. Sgraffita na dworcach, mozaika na fasadzie Tarnogórskiego Centrum Kultury, prace w katowickim Separatorze – to wszystko było dziełem tego samego człowieka, którego grafiki trafiły do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Tokio i Biblioteki Kongresu USA.

Wystawa „Suberlak. Baśń o wspólnocie” udowodniła, że sztuka Suberlaka wciąż żyje, wciąż porusza, wciąż łączy ludzi. Teraz, gdy jego sgraffito z Piotrowic ma szansę na drugie życie w Ligocie, ta baśń o wspólnocie nabiera nowego znaczenia.

Zaginione dzieła – ostrzeżenie dla przyszłości

Historia sgraffita z Piotrowic to nie jedyny przypadek, gdy dzieło Suberlaka stanęło przed zagrożeniem. Jak zauważają lokalni pasjonaci, wiele jego prac zniknęło bezpowrotnie.

„Prace Stefana Suberlaka zdobiły również Dom Turysty w Parku Śląskim. Chyba jednak podzieliły jego los zaorane przez buldożery. A może ktoś je uratował?” – pyta jedna z komentujących.

Inny komentator wspomina o sgrafficie w Zabrzu: „Ostatnio pytałem mieszkańców Zabrza, czy pamiętają grafikę artysty z tamtejszego dworca. Jedna z pań kasjerek coś sobie przypomniała… Podobno był to pociąg z pasażerami, którymi byli pospołu ludzie i zwierzęta. Niebieska aura.”

To fragmenty zaginionej historii. Dzieła Suberlaka, tworzone „dla ludu”, często nie przetrwały zmian własnościowych, modernizacji budynków, przekształceń gospodarczych. Fizyczne dziedzictwo artysty w Katowicach jest – jak pisze jeden z komentatorów – „w stanie agonii”.

Dlatego tak ważne jest to, co dzieje się teraz w Piotrowicach. Relokacja sgraffita to nie tylko uratowanie pojedynczego dzieła – to precedens, pokazujący, że można łączyć postęp (modernizację kolei) z ochroną dziedzictwa kulturowego.

Jak możesz pomóc?

Jeśli masz zdjęcia dworca w Katowicach-Piotrowicach – zarówno z czasów, gdy funkcjonował jako stacja kolejowa, jak i z okresu, gdy działał tam Teatr Żelazny – skontaktuj się z nami.

Szczególnie cenne są:

  • Wszelkie niepublikowane dotąd materiały
  • Zdjęcia sgraffita z różnych okresów
  • Fotografie wnętrza dworca
  • Wspomnienia związane z miejscem

Twoje zdjęcia mogą stać się częścią oficjalnej dokumentacji konserwatorskiej, która pozwoli Biuru Konserwatora Miejskiego wydać zgodę na relokację. A Twoje wspomnienia mogą zostać zachowane jako część historii tego miejsca – historii, która w przeciwnym razie mogłaby zostać bezpowrotnie zatracona przez nowe tory kolejowe.

Bo choć budynek zniknie, a na jego miejscu powstanie nowoczesna infrastruktura, to pamięć o miejscu – i o artyście, który je ozdabiał – może przetrwać. Wystarczy, że się nią podzielisz.

Podsumowanie

Historia sgraffita Stefana Suberlaka z dworca w Katowicach-Piotrowicach to historia wielu wymiarów. To historia artysty, który potrafił łączyć światową sławę z pracą „u podstaw”. To historia miejsca, które przez lata było bramą do miasta dla tysięcy podróżnych, a potem sceną dla niezależnego teatru. To historia zmian, jakie przechodzi Śląsk – od przemysłowego regionu do nowoczesnej metropolii.

Ale przede wszystkim to historia o tym, że nawet w czasach wielkich inwestycji i dynamicznych zmian, można – i trzeba – dbać o dziedzictwo kulturowe. Sgraffito z Piotrowic nie zginie. Znajdzie nowy dom w Ligocie, gdzie będzie mogło być podziwiane przez kolejne pokolenia.

I być może dzięki Twoim zdjęciom i wspomnieniom, ta historia zostanie zachowana w pełni – nie tylko jako sucha dokumentacja techniczna, ale jako żywa pamięć o miejscu, które przez dziesięciolecia było częścią życia mieszkańców Katowic.


Jeśli posiadasz materiały dotyczące dworca w Katowicach-Piotrowicach lub sgraffita Stefana Suberlaka, lub innych jego dzieł zdobiących ściany budynków.  czy na  przystanku kolejowym na linii Katowice-Tychy.

Skontaktuj się nami


Źródła:

  • Post Joanny Pieczykolan-Miziury na Facebooku (kwiecień 2025)
  • Wikipedia – Stefan Suberlak, Teatr Żelazny
  • Muzeum Historii Katowic – wystawa „Suberlak. Baśń o wspólnocie”
  • PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. – materiały prasowe
  • Portal Ślązag.pl – artykuł o Stefanie Suberlaku
  • Radio Katowice – podcast „Szkoła Bardzo Wieczorowa: Stefan Suberlak”
  • Polskie Radio Trójka – audycja „Dobrze Zaprojektowane”

Jedna odpowiedż do "Ostatni pociąg z Piotrowic. Sgraffito Stefana Suberlaka szuka nowego domu"

  1. Marian  18 kwietnia 2026

    W latach 60/70 mieszkałem w Piotrowicach bardzo blisko domu Pana Suberlaka. Będąc wtedy dzieckiem, kolegowałem z Jego synkiem Wojtkiem. Było to już po rozpadzie małżeństwa. Wiedzieliśmy,że tata Wojtka jest artystą, nie stanowiło to jednak żadnej bariery w kontaktach. Kiedy w głównym programie telewizji podano informację o którejś z nagród Stefana, cała okolica poczuła się niesłychanie nobilitowana. Wtedy jeszcze rytm życia Piotrowic był na poły wiejski…Idąc chodnikiem, artysta unosił swój kapelusik, tak trochę po chłopsku odpowiadając na pozdrowienia. Ostatnie spotkanie z Suberlakiem już w dorosłym życiu odbyłem na ławeczce obok dzisiejszego Domu Kultury. Dosiadłem się i przypomniałem skąd Go znam, gdzie mieszkałem….Pan Stefan był bardzo zmęczony, rozpaczał po śmierci drugiej małżonki. Mówił, że jeszcze coś tworzy. Podziwiam to co dzisiaj dzieje się wokół artysty. Dbajmy o pamięć.

    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie widoczny.