| 2 074 odsłon | Komentarzy: 4 | |

Południowe Katowice to wioska

Czytaj newsletter

Parę dni temu, w Gazecie Wyborczej pojawił się mocny artykuł krytykujący władze miasta, które zaniedbują nasze dzielnice. Zapraszam do lektury.

Klasę restauracji poznaje się po tym, jak wygląda zaplecze. Jeśli jest brudno – lepiej do niej nie wchodzić. Gdyby według tej zasady oceniać miasta, Katowice też należałoby omijać z daleka. Chyba że ktoś jest koneserem śmierdzących potoczków, rowów melioracyjnych i polnych dróg – pisze Waldemar Szymczyk.

Od kilku lat trwa dyskusja na temat centrum Katowic, wielkich inwestycji drogowych, wspaniałych budowli w pobliżu Spodka. Zupełnie na margines zszedł los południowych dzielnic: Piotrowic, Kostuchny, Podlesia, Zarzecza. Tymczasem dzięki boomowi budowlanemu z ostatnich lat mieszka tam już prawie 40 tys. ludzi. Tylko na granicy Piotrowic i Kostuchny powstaje pięć osiedli mieszkaniowych. Deweloperzy wykupili już co atrakcyjniejsze tereny pod zabudowę, majętni katowiczanie inwestują w luksusowe apartamenty bądź sami się budują. Wille za kilka milionów złotych nikogo w tej okolicy nie dziwią.

Władze miasta zdają się w ogóle tego wszystkiego nie zauważać. Zawiezienie dziecka do szkoły na ósmą rano to prawdziwy horror – w korkach stoi się kilkadziesiąt minut, bo nie powstały żadne nowe drogi. Nad domami unosi się smród palonych w piecach opon i szmat, bo starszych mieszkańców nie stać na ogrzewanie elektryczne, a gaz jest w niewielu miejscach. Na polnych drogach w tumanach kurzu latem i w błocie od jesieni do wiosny toną setki samochodów. I wszędzie zapierający dech w piersiach widok rowów melioracyjnych.

Dlaczego miasto nic z tym nie robi? Na wszystkie zarzuty można było usłyszeć powtarzane jak mantrę słowa prezydenta Piotra Uszoka: – Najpierw musimy zbudować kanalizację!

Mijały więc lata, a w Katowicach ciągle trwały dyskusje o jakimś mitycznym „masterplanie” realizowanym za miliony euro z Unii Europejskiej, który miał odmienić południe miasta. Wreszcie decyzja zapadła i zdumieni mieszkańcy dowiedzieli się, że ten szumnie zapowiadany projekt, to budowa w latach 2011-13 kanalizacji. Ale tylko sanitarnej dla ścieków! Na większości tego terenu miasto zrezygnowało bowiem z budowania kanalizacji deszczowej. Setki strumyczków nadal więc będą płynąć wzdłuż dróg, szpecąc widok, śmierdząc i zalewając ludziom działki. Południe Katowic pozostanie w średniowieczu, a rynny na domach będą cudownym wynalazkiem tylko dla wybranych. Za chwilę okaże się też, że nie będzie nowych dróg, przedszkoli, szkół, sklepów, autobusów do centrum miasta…

Wygląda na to, że magistrat chce na siłę utrzymać wiejski charakter tych dzielnic. Świadczy też o tym nakaz budowania domów ze skośnymi dachami, jak w bawarskich wioskach, czy organizowanie hucznych imprez dożynkowych, co ośmiesza bądź co bądź 300-tysięczne miasto. Pewnie za prowadzenie takiej właśnie polityki prezydent Uszok otrzymał przydomek „Sołtys”. Ale to określenie jest chyba niesprawiedliwe dla sołtysów wielu wiosek od Lubelszczyzny po krańce Dolnego Śląska, gdzie od lat mają wodę, kanalizację, porządne drogi.

Kiedyś usłyszałem, jak prezydent Uszok na zarzuty dziennikarza, że na południu Katowic coraz gorzej się żyje, odpowiedział: – Nie mogę tam nic zrobić, bo mi zarzucicie prywatę.

Co więc ma zrobić kilkadziesiąt tysięcy rodzin, żeby wreszcie zacząć żyć jak w centrum wielkiej aglomeracji? Odpowiedź nasuwa się sama: zagłosować w najbliższych wyborach na kogoś, kto nie pochodzi z Kostuchny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Następny artykuł:

Poprzedni artykuł:

Podobne artykuły:

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

4 odpowiedzi do “Południowe Katowice to wioska”

  1. Antoni pisze:

    Piotrowice, Kostuchna, Podlesie i Zarzecze powinny zachować swój dawny charakter! Wraz z budową nowych osiedli „nierdzennej” ludności przybywa z roku na rok, oni nie znają naszej historii, nie wiedzą co gdzie jest!! Południowe dzielnice to obszary Katowic, w których dominują pola, łąki i lasy od lat! Blokowiska, które powstały w latach 70-80 zniszczyły wystarczająco krajobraz! Obecnie te nowe osiedla „promujące spokój, kontakt z przyrodą i dogodny dojazd do centrum” to też kolejny cios dla południowych dzielnic! Już nie zobaczymy i nie usłyszymy dzikiej zwierzyny (m.in. kaczki, bażanty, dziki, sarny, żaby), które umilały nam swym „śpiewem” wieczory, ale usłyszymy szum aut i poczujemy zapach spalin!! Nawet śnieg zimą zniknie! Odczuwamy zwiększony nagle ruch po naszych ulicach!!! Najbardziej co jest szokujące, to zarzuty kierowane pod adresem naszego obecnego prezydenta miasta, że nic nie robi!!” Nasz prezydent miasta robi, ale Wy tego nie widzicie, bo nie mieszkacie tu od lat i nie interesujecie się tym, co się dzieje w Waszym miejscu zamieszkania”!! A artykuł z gazety wyborczej „rynny tylko dla wybranych” to już totalna klapa!! Ludzie, którzy się tu nie wychowali? Co wy możecie wiedzieć o naszych dzielnicach?? Dożynki to już tradycja!! Jak się nie podoba „przybywającej ludności”, którzy twierdzą, że to „wiocha” to niech tu się nie wprowadzają i nie niszczą nam w miarę rdzennego charakteru i klimatu dzielnic!! Południowe dzielnice, to PŁUCA KATOWIC, a nie środek METROPOLII i asfaltowej dżungli!!

    • Szymon pisze:

      Jest w tym dużo prawdy. Jeśli tradycja zginie, to My zginiemy…

    • niewolno pisze:

      W pełni się zgadzam, co prawda jestem jedną z młodszych-rdzennych mieszkanek, ale nie wyobrażam sobie Kostuchny bez łąk, lasów, dożynek…
      Ludność napływowa powinna się dostosować do tradycji dzielnicy, w której ma zamiar mieszkać…

      A autor zdecydowanie nie ma pojęcia o czym pisze i ewidentnie chce wywołać burzę w szklance wody…

Skomentuj

XHTML: Możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>