Nietypowe oświadczenie przy rekrutacji do Gimnazjum nr 20
Czytaj newsletter

Chętnych do Gimnazjum nr 20 jest wielu, ale metody rekrutacji - niekonwencjonalne (© fot. Arkadiusz Ławrywianiec)
Musisz powiedzieć, gdzie nocujesz, jesz, gdzie trzymasz żywność i odzież. Czy utrzymujesz kontakty z sąsiadami i gdzie przyjmujesz gości. Po co? Po to, żeby twoje dziecko dostało się do tej szkoły, jaką wybrałeś. Czy to żart? Nie, w Katowicach urzędnicy wymagają tego typu informacji podczas rekrutacji do Gimnazjum nr 20.
Rodzice dostają w szkole specjalne oświadczenia, w których muszą podać te dane. I zadeklarować, że tam, gdzie mieszkają będą mieszkać nadal. – Szkoła nie ma prawa wymagać od nich takich informacji – oceniają prawnicy.
Oświadczenia dotyczące miejsca zamieszkania dziecka i rodziców, a także ich zwyczajów trafiły m.in. do rodziców tych uczniów, którzy chcą uczyć się w Gimnazjum nr 20 w Piotrowicach. – Dostali je 20 minut przed wywieszeniem listy przyjętych – relacjonuje Edyta Łozowska, mama drugoklasisty, która pomaga rodzicom „starającym się”. – Podpisanie takiego oświadczenia warunkuje przyjęcie dziecka.
Łozowska przypomina, że wśród informacji o rekrutacji takich wymogów nie było. Wymagany był kwestionariusz i świadectwo ukończenia szkoły podstawowej. Jej zdaniem, żądanie formularza z takimi danymi to nadużycie. – Konsultowaliśmy się z prawnikami i wiemy, że to niezgodne z prawem. To wymuszanie informacji o tym, co robimy w swoim domu.
Gimnazjum nr 20 ma renomę. Na wrzesień zaplanowano tam uruchomienie trzech klas pierwszych, a tylko dzieci z rejonu jest 120. W Piotrowicach przemeldowywanie dzieci po to, żeby dostały się właśnie do tej szkoły, nie jest niczym nowym. W okolicy jest sporo nowych osiedli, latem zasiedlane będą kolejne domy przy ul. Tunelowej. Dzieci stąd pewnie też będą chciały dostać się do „20″, bo jest najbliżej. Choć urzędnicy w podziale na rejony ulicę Tunelową przypisują do gimnazjum w Kostuchnie. Rodzice uważają, że i w tym roku potrzebna jest czwarta klasa pierwsza. Bo jest na to miejsce. A urzędnicy postanowili przy pomocy oświadczeń zweryfikować, czy dziecko jest z rejonu, czy nie. Bo rozporządzenie ministra nauki, na które urzędnicy się powołują, mówi, że dzieci z rejonu przyjmuje się do gimnazjum „z urzędu”, a pozostałe, na wniosek rodziców, w miarę wolnych miejsc. Jednak dzieci z dobrymi świadectwami mają prawo wybierać sobie szkołę. – My mamy pecha, bo ta szkoła jest dobra – mówią rodzice.
Urzędnicy są innego zdania. – Ten proceder dotyczy kilku gimnazjów. W związku z tym wyjęliśmy z wyroków sądów administracyjnych to, czym jest miejsce zamieszkania – wyjaśnia Grażyna Burek, kierownik referatu w Wydziale Edukacji UM. To ona podpisała się pod pismem do dyrektorów gimnazjów w sprawie oświadczeń. Tak urzędnicy chcą poradzić sobie z przemeldowywaniem dzieci od marca do września. To w tym czasie w szkołach planuje się liczbę oddziałów na przyszły rok.
- Wymagane oświadczenie jest zgodne z prawem. Możemy przeprowadzić postępowanie administracyjne, wyjaśniające kwestie zamieszkania. Sytuacja wygląda nieraz tak, że ktoś jest zameldowany w Katowicach na pobyt stały i nagle we wrześniu zmienia miejsce zameldowania na pobyt czasowy. To nadal nie jest jednoznaczne z miejscem zamieszkania, a ustawa mówi, że przyjęcie do szkoły odbywa się właśnie na tej podstawie. Dochodzi do takich sytuacji, że tylko dzieci są przemeldowywane, albo że kilka rodzin zameldowanych jest w jednym mieszkaniu. Ciekawe, co na to rzecznik praw dziecka? – pyta naczelnik Wydziału Edukacji, Mieczysław Żyrek. Dodaje, że problemy z obwodami są tylko w dwóch katowickich gimnazjach: 20 i 1. Czy nie lepiej zwiększyć liczbę oddziałów?
- Jeśli zwiększymy w jednej ze szkół, to trzeba będzie zmniejszyć w innej – tłumaczy Żyrek.
Prawnicy oceniają sprawę podobnie jak rodzice. – To oświadczenie jest zbyt daleko idące – komentuje Katarzyna Chlebicka-Skowronek z kancelarii adwokackiej Arcana. - Co to kogo obchodzi, gdzie ja jem posiłki? Zgodziłabym się z tym oświadczeniem, ale tylko wtedy, gdyby potwierdzało miejsce zameldowania lub zamieszkania.
Rodzice nie zamierzają dać za wygraną. Dzisiaj kilku z nich ma zamiar wybrać się na spotkanie komisji edukacji. Myślą o założeniu w sądzie sprawy przeciw władzom miasta. - To to jest mobbing – kwitują.
Źródło: NaszeMiasto.pl
Następny artykuł: Nabór do gimnazjum – paradoksu część druga
Poprzedni artykuł: Uchwały Rady w sprawie propozycji do budżetu miasta na rok 2011
Podobne artykuły:
Przez zaparte decyzje urzędasów miasto Katowice traci nie tylko w oczach mieszkańców. Wybrani radni nie dają wsparcia, a miasto robi usilne starania w celu pozyskania zaszczytnego tytułu „europejskiego miasta kultury”. Czy to nie kolejny paradoks ??
U nas w Kielcach władze starają się pomagać mieszkańcom.W Katowicach funkcjonują jeszcze obwody?. Przecież dziewiętnasty wiek minął 110 lat temu.