Nabór do gimnazjum – paradoksu część druga
Czytaj newsletter
Katowiccy urzędnicy bawią się w śledczych na potrzeb naboru do pierwszych klas gimnazjum. Sprawdzają, gdzie rodzice gimnazjalistów trzymają jedzenie, a gdzie przyjmują gości. Po co? Żeby zapobiec przemeldowywaniu dzieci po to, aby trafiły do konkretnej szkoły.
- W zeszłym roku w mieszkaniu z pokojem i kuchnią u nauczyciela były zameldowane cztery osoby – wyliczała wczoraj wiceprezydent Katowic Krystyna Siejna. Siejna nadzoruje w mieście sprawy edukacji. Skąd taka wiedza u urzędniczki? Z ewidencji ludności zameldowanej na pobyt czasowy i stały. Wczoraj wiceprezydent klarowała radnym na obradach komisji edukacji, dlaczego opiekunom przyszłych pierwszoklasistów daje się do podpisu specjalne oświadczenia, w których muszą zapewnić, że miejsce zameldowania ich dziecka jest tożsame z miejscem, w którym śpią, jedzą albo trzymają odzież. Oświadczenia mają ukrócić proceder zmiany zameldowania dziecka na czas naboru do gimnazjów.
Rodzice, którzy chcą posłać swoje dzieci do Gimnazjum nr 20 w Piotrowicach pojawili się na wczorajszej komisji. – Nękanie ludzi oświadczeniami już po zakończeniu rekrutacji jest mobbingiem i narusza Konstytucję RP. Ustęp 1. art. 51 mówi, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby – przekonuje Edyta Łozowska, przewodnicząca Rady Rodziców z Gimnazjum nr 20.
W Piotrowicach zmiana meldunku to norma. „20″ to jedno z lepszych gimnazjów w mieście. Papiery do szkoły złożyło 121 trzynastolatków, miejsc w trzech oddziałach jest ok. 90. – Od lutego wiadomo było, że w naszym rejonie uczniów jest na cztery klasy – przekonywała Łozowska. Urzędnicy nie chcą słyszeć o nowym oddziale, bo według ich rachunków taki jest niepotrzebny.
- W grudniu w obwodzie Gimnazjum nr 20 dzieci było 97, a teraz już 110 – wyliczała Siejna. Argumentowała, że liczbę oddziałów w szkołach planuje się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i kiedy w statystykach nagle przybywa kilkadziesiąt dzieci to znaczy, że coś jest nie tak. Stąd prośba o podpisanie oświadczeń. Siejna dodawała, że dzieci przemeldowywane są na przykład na do końca roku i nie ma pewności, że w przyszłym roku będą kontynuowały naukę w danym obwodzie. Niepokoi się też tym, w jakich warunkach dzieci żyją, bo, jak twierdziła, są adresy, gdzie zameldowanych jest nawet po 13 osób. Radni z komisji edukacji dopytywali, co, jeśli rodzic oświadczenia nie podpisze. Nie usłyszeli odpowiedzi. Rodzice twierdzą, że papierów ze szkoły nie wycofają.
- Mamy obowiązek posłać dziecko do szkoły, a nie do danego obwodu – argumentowali. Podejrzewają, że działania urzędu zmierzają do likwidacji ich szkoły. - To cała seria utrudnień, które spotykają tę szkołę. Nie rozumiem, skoro to jedno z najlepszych gimnazjów w Katowicach, dlaczego utrudnia mu się rozwój – dociekał radny Andrzej Zydorowicz. Problem z obwodami i naborem w G20 powtarza się od trzech lat. Urzędnicy twierdzą, że tylko tu. – Nieprawda – twierdzi Patrycja Tomaszewska. Chce dziecko posłać do Gimnazjum nr 1, bo szkoła jest po drugiej stronie ulicy. Pech chce, że mieszka przy al. Korfantego 63. - Gdybym mieszkała pod nr 64, syn dostałby się do „1″, a tak musi dojeżdżać do oddalonej o kilka kilometrów szkoły na os. Kukuczki – dodaje.
Siejna ma 14 dni na ustosunkowanie się do wniosku o utworzenie czwartego oddziału.
Źródło: NaszeMiasto.pl
Następny artykuł: Rodzice kontra Gimnazjum 20 – runda trzecia
Poprzedni artykuł: Nietypowe oświadczenie przy rekrutacji do Gimnazjum nr 20
Podobne artykuły:
W ustawie jest napisane, o miejscu zamieszkania, nie zameldowania, wiec nie widzę sensu, przemeldowywania dzieci… Niestety wszyscy motają się w tych głupich przepisach, nawet dyrektorzy szkoly i pracownicy Kuratorium. W każdym razie meldunek się nie liczy.